Pedał też człowiek

styczeń 10, 2008

Wzruszyłam się – przeczytałam, chyba pierwszy raz w Internecie, mądrą wypowiedź homoseksualisty.

Przeczytajcie sami.

Widzicie, i takich ludzi lubię. Nie to co szmaty nie mające odwagi spojrzeć światu w oczy.

Przeczytałam dziś smutny artykuł. Artykuł o braku szacunku do samego siebie, o wstydzie z tego, kim się jest i ogólnie o robieniu z siebie szmaty.

Tak to jest drogie sponsorowane panie – jesteście zwykłymi szmatami.

I to dla takich pieniędzy:

“Zarabiam na tym nawet 4 tys. miesięcznie.”

Co za smutną, bezwartościową szmatą trzeba być, żeby mając dzieci na wychowaniu nadal sobie tłumaczyć, że się jest w porządku do samej siebie, do świata i swojej rodziny. Drogie panie, ja sama mogę wam powiedzieć – w Polsce da się zarabiać tyle pieniędzy, chociażby na takim stanowisku jak moje – i naprawdę jedynym minusem jest tylko to, że jak to w korporacjach, ludzie pierdolą czasem straszne głupoty i mają się za lepszych niż są w rzeczywistości. Nie trzeba dawać dupy, i nie trzeba się wstydzić przed swoimi dziećmi. I te wierutny bzdury w stylu “Robię co chcę, i to ja wybieram swoich klientów, którzy muszą być z klasą”…

Ach, oczywiście wspaniała jest też wypowiedź pewnego biznesmena robiącego skok w bok, z żoną, która nie zaspokaja potrzeb tego pana: “Po tylu latach małżeństwa nie mogę jej opuścić, jestem dżentelmenem.”

Ty głupi, słaby i bezmózgi fiucie!

M mi powiedział, że podrywała go jakaś laska od ubezpieczeń.

Żygać mi się chce.  :(

Bo nie jesteśmy poligonem doświadczalnym, tak, jak na przykład Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

Ot, ostatnio zastanawiałam się nad urządzeniem do słuchania empetrójek i ewentualnie czytania ebooków. Popatrzyłam na iPhone’a (bo funkcja telefonu w czymś tak ładnym byłaby superancka), i na opinie, oraz na te wszystkie problemy, z jakimi użerają się użytkownicy… i ja postoję, poczekam aż to urządzenie dorośnie.

Wtedy pewnie akurat będę mogła go normalnie kupić w polskich sklepach.

Cieszę się, że potrafię zauważyć tak dużo dobrego w tak beznadziejnej sytuacji. ;)

Wkurwia mnie cholernie to, co się dzieje w oficjalnych portalach internetowych w temacie cen mieszkań.

Ogólnie, jeśli chodzi o rynki mocno związane z pieniędzmi, to w cholerę jest w tak zwanej prasie manipulacji i “półprawd”. To też mnie wkurwia.

Konkrety? Proszę bardzo, jestem dziś cholernie konkretna. Kilkanaście dni temu gazeta.pl opublikowała artykuł “Czy powtórzy się krach mieszkaniowy sprzed 7 lat?

Nie zamierzam jednak rozwodzić się nad treścią, kogo dziś obchodzi treść?! Dziś i tak nikt nie czyta aż tak długich artykułów, ludzie uwielbiają podsumowania, zestawienia, wykresy…

No właśnie, wykresy. Artykułowi towarzyszy wykres, mający przedstawiać średnią cenę używanych mieszkań. A więc to jest teoretycznie ta właśnie część, która powinna być dla czytelnika najbardziej użyteczna. Wykres wygląda tak:

Ceny mieszkań wg gazeta.pl

Szybki rzut oka, i co sobie pomyślałam? O, cholera, te ceny nieźle spadły, rzeczywiście!

Jednak za chwilę, o ja głupia, kliknęłam na niego, by przeanalizować te dane. Czasem lubię się zagłębiać w takie rzeczy, co ja na to poradzę?

I oto, co ujrzałam:

Mieszkania wg gazeta.pl, zoom.

Wychodzi na to, że w każdym mieście od czerwca 2007 ceny mieszkań poszły jednak w górę!!!

Więc pytam się – to jest rzetelność danych?

To nie jest tak, że to gazeta.pl manipuluje danymi. Widzę codziennie tego typu zjawiska w większości “poważnych” portali. W prasie też to zobaczycie. A potem słyszę, jak ktoś mi truje dupę, że mieszkania tanieją, bo “przecież czytałam w gazecie”.

Proszę, uważajcie coraz bardziej na to, co czytacie. Dziennikarze to coraz częściej złośliwe i przekupne dupki.