No i się zawiesił
grudzień 11, 2007
SAP, wspaniały system, który podobno się nie zawiesza, wczoraj przez godzinę był niedostępny, bo się zawiesił. Hihihi, a nie mówiłam?
Bardzo, ale to bardzo robi mi się ciepło na sercu, jak patrzę na chłopców z działu informatycznego, latających po firmie z zaaferowanymi minami. Swoją drogą, nie powinni siedzieć gdzieś tam przy tych swoich machinach i je naprawiać, zamiast latać po firmie?
M zauważył, że kupuję sobie czekoladę z orzechami. I sama ją zjadam w ekspresowym tempie (dwa, trzy dni i po tabliczce). Jego uwaga, tak sobie myślę, wynika jedynie z tego, że nie chce mieć grubej kobiety, a ja tu po prostu staram się podreperować swój humor. Dziś przyszłam z pracy dość przybita, bo stare przyzwyczajenia wzięły przez chwilę górę i miałam wrażenie, że nie daję rady, zbyt wolno mi idzie, i tak dalej. To wszystko jednak zależy tylko i wyłącznie ode mnie, i po prostu muszę wziąć się w garść. Stąd czekolada.
Dam radę, cholerka, nie wiem, skąd człowiekowi takie rzeczy do głowy przychodzą?!
Już jest lepiej. SAP znowu działa, ja też działam i wiedząc, że przyzwyczajenia do starego myślenia mogą wpłynąć na moje zachowanie, jestem mądrzejsza o następny mały punkcik.
Błąd = nauczka. Pamiętaj, głupia.
wniosek? nie ma rzeczy niemożliwych ;P
miłego dnia życzę